Monolog do księżyca

Poet Roses


Nie zrywaj mnie nocą kiedy się otwieram

twe palce jak sztylety w moich liści skórze

ranią zmysłów zakątki – płonę i umieram

nieprzytomna pragnieniem chwast zmieniony w różę

 

nie kalecz mych płatków biel się z czernią miesza

łodygami  złączeni wrastamy w gwiazd czerwień 

ciemność nocy w twych oczach mój płomień rozświeca

delikatnie księżycu – nie czyń cienia ze mnie…

 

 

[poezja © Malgosia Kobylinski, 2014]


View original post

Advertisements

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s